arrow search cross



Fundacja Ocalenie

Udostępnij

Warszawa ma duży potencjał, by rozkochać w sobie cudzoziemców. Ale to nie przyjdzie samo. Potrzebne są kampanie społeczne i gesty dające obcokrajowcom do zrozumienia, że nie są zagrożeniem dla wspólnoty, tylko jej częścią – mówi Gagik Grigoryan, członek Fundacji Ocalenie

 

Fundacja Ocalenie – działająca od 2000 roku organizacja pożytku publicznego, zajmująca się wspieraniem  cudzoziemców mieszkających w Polsce oraz Polaków mających kontakt z migrantkami i migrantami. Fundacja prowadzi działania na różnych polach: zapewnia migrantom i migrantkom bezpłatną pomoc prawną, opiekę psychologiczną, organizuje kursy języka polskiego. Członkowie Fundacji prowadzą szkolenia i kursy dla różnych grup zawodowych,  m.in. służb mundurowych, pracowników administracji, NGO, cudzoziemców, wolontariuszy, studentów, dzieci i młodzieży.

 

W ramach swoich stałych działań Fundacja od 2004 roku prowadzi w Warszawie Centrum Pomocy Cudzoziemcom. Klientami CPC są mieszkający w Warszawie i okolicach uchodźcy, imigranci i repatrianci oraz osoby ubiegające się o ochronę międzynarodową, w tym mieszkańcy ośrodków dla cudzoziemców na Targówku, w Dębaku i Lininie, a także osoby przebywające w Polsce bez ważnego zezwolenia. Zespół CPC udziela pomocy m.in. w codziennych sprawach, jak kontakt z urzędami i szkołami, poszukiwanie mieszkania do wynajęcia, wypełnianie wniosków i pism, zapewnia tłumacza w kontakcie z urzędami, szkołami, szpitalami, organizuje bezpłatną pomoc prawną i psychologiczną, daje wsparcie interwencyjne i dystrybuuje pomoc rzeczową.

 

Niestety, nad CPC zawisło widmo zakończenia działalności. Rząd PiS od 2015 roku blokuje dostęp do unijnego Funduszu Azylu, Migracji i Integracji, czyli dotychczasowego źródła finansowania działań Centrum. Te pieniądze dostali wojewodowie, którzy mogli zaprosić do współpracy organizacje. Zdzisław Sipiera (PiS) na Mazowszu nie wybrał jednak Ocalenia. Piotr Bystrianin, prezes Fundacji Ocalenie, powiedział OKO.press:

 

„Nie zostały opublikowane żadne informacje o punktacji, co jest podstawową zasadą w konkursach publicznych. Nie dostaliśmy informacji zwrotnej, dlaczego nasza oferta nie została zakwalifikowana. Takie nieprzejrzyste praktyki są narzędziem do tego, żeby pieniądze dostawały organizacje wybrane z klucza politycznego. Partnerem nie została żadna organizacja, która otwarcie i konsekwentnie krytykuje politykę rządu wobec uchodźców i migrantów”.

 

Kalina Czwarnóg, członkini Zarządu, komentowała w rozmowie z „Wyborczą”:

 

„Spełnialiśmy wszystkie kryteria, ale nie pasujemy do politycznego klucza. Zbyt często wytykaliśmy politykom, że szerzą nienawiść i strach w stosunku do uchodźców. I dostajemy za to po głowie. Widzimy to po liczbie kontroli z ministerstwa . Do końca listopada (2018 r. – przyp. red.) mamy finansowanie z miasta, jesteśmy za to bardzo wdzięczni, ale to nie pokrywa nawet jednej czwartej naszych potrzeb. W poniedziałek (6 sierpnia 2018 r. – przyp. red.) zaczęliśmy zbiórkę internetową na prawników, psychologów, terapeutów i mentorów, czyli uchodźców, którzy przeszli już drogę do legalizacji pobytu. Jeśli nie uzbieramy 90 tys. zł, będziemy musieli zakończyć działalność”.

 

Czwarnóg  dodaje, że w Polsce jest i będzie coraz więcej cudzoziemców – nie tylko uchodźców, ale też migrantów ekonomicznych, w związku z czym programy integracyjne są koniecznością:

 

To jest fakt i należy się do tego po prostu przygotować. Będzie tu coraz więcej osób, które będą potrzebowały wsparcia w integracji. Uczymy organizacje i grupy nieformalne z innych miast tego, jak skutecznie pomagać cudzoziemcom, jak pracować z uchodźcami, jakie są pułapki, w które można wpaść, jakie wyzwania. Jeśli CPC zniknie, a ekspercki zespół rozpadnie się, stracimy cenny zasób, który mógłby wspierać polską politykę integracyjną.

 

Fundacja Ocalenie działa nie tylko w Warszawie – od 2006 roku prowadzi też Punkt Konsultacyjny i świetlicę dla dzieci polskich i uchodźczych w Łomży. Punkt zapewnia cudzoziemcom i cudzoziemkom wsparcie mentora kulturowego, mówiącego po rosyjsku i czeczeńsku oraz psycholożki i prawniczki. Dzieci w świetlicy mają  zorganizowaną pomoc  w nauce języka polskiego i odrabianiu zadań domowych. Poseł PiS Lech Kołakowski próbował w 2010 roku zamknąć punkt, udało się go jednak utrzymać.

 

Jednym z najważniejszych obszarów działania Fundacji są programy „Witaj w domu” oraz Refugees Welcome, które pomagają rodzinom uchodźczym w usamodzielnieniu, przeciwdziałają zagrożeniu bezdomnością i ubóstwem oraz wspierają integrację w Polsce. Jak mówi Piotr Bystrianin, projekt pomocy mieszkaniowej okazał się niezbędny dla efektywnej pomocy cudzoziemcom:

 

20 proc. naszych beneficjentów przyznało w ankiecie, że przynajmniej raz podczas pobytu w Polsce nie miało gdzie przenocować. Żeby była jasność, nie chodziło o osoby, które nie zdążyły na autobus i musiały czekać do rana na przystanku. Zrozumieliśmy, że nigdy nie zintegrujemy tych ludzi, jeśli nie będą mieli gdzie mieszkać. Ta podstawowa potrzeba powinna być zapewniona.

 

Według fundacji Ocalenie bezdomność i wykluczenie mieszkaniowe zagrażają w Polsce ponad 25 proc. uchodźców. Problemem są nie tylko koszty wynajmu, ale też uprzedzenia właścicieli mieszkań. Z tego powodu wielu uchodźców musi wynajmować zniszczone lokale po zawyżonych cenach. Spośród klientów fundacji aż 40 proc. wynajmuje mieszkania bez umowy, co dodatkowo umacnia zagrożenie bezdomnością. Zdaniem Piotra Bystrianina życie w przeludnionych mieszkaniach, często zagrzybionych, bez ciepłej wody i ogrzewania, w ciągłym strachu, że za chwilę właściciel każe się wyprowadzić, jest jednym z powodów tego, że wielu uchodźców decyduje się na opuszczenie Polski:

 

Polski system jest nastawiony na to, żeby uchodźcy wyjechali. Zamiast integrować – odstrasza, marginalizuje. (…) Alarmujemy o tym przynajmniej od dziesięciu lat i nic się nie zmienia. Ministerstwa, które odpowiadają za integrację – resort spraw wewnętrznych i Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej – nie współpracują ze sobą. Obecna władza z nami w ogóle nie rozmawia. Przez lata powstało wiele raportów, z których wynikało, że system nie działa. Wszyscy się z tym zgadzali, ale nic nie robili. Tłumaczą, że Polski na lepszy nie stać. To jest krótkowzroczne myślenie. Teraz zaoszczędzimy, ale marginalizacja uchodźców, których będzie przybywać, będzie postępować. I po latach zmiana tej sytuacji będzie nas kosztowała znacznie więcej pieniędzy i wysiłku.

 

W Fundacji pracuje około 30 osób. Połowa to Polacy, połowa – cudzoziemcy, którzy wybrali Polskę na miejsce do życia i chcą pomagać innym cudzoziemcom. Jednym z nich jest Feras Daboul, który przyjechał do Polski w 2012 roku i został, bo Syrii wybuchła wojna. Po latach w Warszawie czuje się Polakiem, choć przyznaje, że atmosfera wokół obcokrajowców uległa zmianie:

 

Jesienią 2015 zacząłem się bać. Dookoła pojawił się hejt. Myślałem nawet, że czas się zabierać z tego waszego kraju. Ale jak przyszło co do czego, z zaskoczeniem zdałem sobie sprawę, że jestem już częścią polskiego społeczeństwa.

 

Jako mentor i edukator międzykulturowy w Ocaleniu Feras pomaga cudoziemcom, by mogli w Polsce poczuć się jak w domu. Jego kolega z zespołu Gagik Grigoryan podkreśla, że ich praca to działanie nie tylko na rzecz przyjezdnych, ale też lokalnej społeczności:

 

Nie ma polityki integracyjnej, ale padają antyuchodźcze deklaracje, wmawia nam się, że obcokrajowcy stanowią zagrożenie. Jednak to, że Polska nie przyjmuje uchodźców, nie oznacza, że ich tu nie ma. Politycy nie myślą strategicznie, co zdarzy się za 20 lat, kiedy mieszkający tu obcokrajowcy będą wykluczeni. (…) Wyzwaniem jest uczynienie Warszawy przyjaznej dla ludzi, którzy tu przyjeżdżają. Jeśli nie wesprzemy ich na początku pobytu w Polsce, potem mogą być zmarginalizowani albo wykluczeni. Chcemy, by poczuli, że są częścią tego miasta. To tylko wzbogaci Warszawę, która była kiedyś miastem wielokulturowym.

 

 

Zobacz też:

 


Opublikowano:





Wesprzyj bunt!