arrow search cross



Dorota Łoboda

Udostępnij

„Polska szkoła potrzebuje zmian, nikt z nas temu nie przeczy. Buntujemy się jednak wobec takiej, która – jeśli porównać ją do domu, który wymaga remontu – zaczyna od wysadzania fundamentów, bo dach gdzieś przecieka”

 

Dorota Łoboda – jedna z założycielek ruchu Rodzice przeciw Reformie Edukacji, stoi na czele fundacji Rodzice Mają Głos. Była inicjatorką zbiórki podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie reformy edukacji. Prowadzi szkołę językową i prywatny żłobek, przewodnicząca rady rodziców w szkole swojej córki. Mieszka w Warszawie.

 

„Stoję przed Wami, reprezentując 910 tysięcy obywatelek i obywateli, którzy podpisali się pod wnioskiem o szkolne referendum” – to była mowa jej życia w Sejmie RP 20 czerwca 2017. Za nią stała energia ruchu społecznego rodziców, którzy chcieli bronić edukacji, a także własnych dzieci. Córki Łobody były wtedy w VI klasie podstawówki i III klasie gimnazjum.

 

„Reforma jest na razie tylko na papierze, jeszcze żadna szkoła nie została zlikwidowana. Nie mówcie nam też Państwo, że niszcząc ponad 17-letni dorobek tysięcy polskich szkół, wypełniacie jakąś wolę suwerena”.

 

To była wybitna, przejmująca mowa:

 

„Większość z państwa ma dzieci lub wnuki w wieku szkolnym. Czy naprawdę jesteście gotowi zafundować im ten edukacyjny koszmar: przepełnione klasy, naukę na zmiany, lekcje z nauczycielami jeżdżącymi od szkoły do szkoły, naukę z nieprzygotowanych programów? Czy skażecie wasze dzieci i wnuki na naukę w zdeformowanej – przez minister Zalewską – szkole? Czy będziecie potem mogli spokojnie spojrzeć sobie w oczy? Czy będziecie mogli spokojnie spojrzeć w oczy dzieci, które znacie? Rodziców, których znacie? I wreszcie – waszych potencjalnych wyborców?”.

 

To wszystko powiedziała…, a właściwie miała powiedzieć, bo marszałek Sejmu przestraszył się Doroty Łobody i pod proceduralnym pretekstem nie pozwolił jej wystąpić. Tekst odczytał prezes ZNP Sławomir Broniarz, którego łatwiej było posłom PiS zaatakować personalnie.

 

„Byłam wściekła, że nie pozwolono mi zabrać głosu. Chciałam powiedzieć publicznie i wyraźnie, że my, rodzice, nie zgadzamy się, żeby nasze dzieci traktować w ten sposób, żeby były ofiarami niczym nieuzasadnionego pośpiechu i chaosu” – komentowała potem Łoboda.

 

Nie zniechęciła się. Wprost przeciwnie. Ciągle jest w ruchu, aktywnie działa, protestuje. Córki chodzą z nią na protesty.

 

„My, Polki, od stu lat uprawnione do udziału w wyborach, nie bójmy się wpływać na ich wynik, głosujmy, kandydujmy. Uczmy nasze córki odważnie sięgać po to, co im się należy, nie zaniedbujmy wychowania synów na mądrych, wspierających kobiety mężczyzn”.

 

(PP)

 

Autor zdjęcia: Marcin Kaliński

 

Przeczytaj również:

 


Opublikowano:





Wesprzyj bunt!