arrow search cross



Artyści Teatru Polskiego we Wrocławiu

Udostępnij

„Reżyserujmy spektakle, nie konkursy”

 

W piątek, 26 sierpnia 2016 roku, na widowni dużej sceny Teatru Polskiego we Wrocławiu zebrało się kilkaset osób. Byli wśród nich wrocławscy i warszawscy artyści, publiczność oraz przedstawiciele ruchów obywatelskich.

 

Na scenie ułożono transparenty z napisami: „Nie niszczcie teatru”, „Człowieku gdybyś wiedział jaka twoja władza”, „Reżyserujmy spektakle, nie konkursy” czy „Wycinka w Teatrze Polskim”. Na widowni rozwieszono wielki transparent z napisem: „Nie dla Morawskiego, tak dla Teatru”.

 

– Wiemy, że stając tutaj jako pierwsi, ustawiamy się w kolejce do zwolnienia, gdy Cezary Morawski zostanie dyrektorem teatru. Pytamy jednak: jakim prawem odmawia nam się prawa decydowania w kwestiach artystycznych?

 

– mówiła aktorka Anna Ilczuk, z teatrem związana od 12 lat.

 

– Po raz kolejny odbierają nam prawa do uprawiania sztuki. Uważam, że powinniśmy dołożyć wszelkich sił, by budować społeczeństwo obywatelskie, a nie korupcyjne. Politycy chętnie uprawiają handel ludźmi. My o tym opowiadamy. Musimy przeciwstawić się ustawieniu konkursu na dyrektora Teatru Polskiego we Wrocławiu

 

– apelował  Krzysztof Mieszkowski, były dyrektor Teatru

 

Według artystów konkurs na nowego dyrektora placówki – którym został sympatyzujący z PiS Cezary Morawski – nie był transparentny.  Ich zdaniem konkurs był ustawiony.

 

-Nie będę udawał, że pada, kiedy ktoś pluje mi w twarz. Odmawiam wspólnej pracy z kimś, kto zachowuje się ohydnie. Wolę nie zarobić, niż czuć się paskudnie. W latach 80. był bojkot aktorów, którzy podlizywali się władzy. No i mamy powtórkę z rozrywki – komentował swój protest w wywiadzie dla Gazety Wyborczej aktor Michał Opaliński, jeden z liderów protestu

 

26 sierpnia 2016 roku załoga wrocławskiego teatru po raz kolejny zorganizowała protest, tym razem na ulicach Wrocławia. W manifestacji wzięło udział ponad 800 osób.

 

– Zespół Teatru Polskiego we Wrocławia wyraża swój sprzeciw wobec zmanipulowanego, ustawionego przez władze i łamiącego zasady transparentności i uczciwości konkursu na dyrektora Teatru Polskiego we Wrocławiu – protestowali artyści

 

Pracowników wrocławskiego teatru poparli przedstawiciele kultury (i nie tylko) z całej Polski. Do sprawy „przyniesionego w teczce dyrektora”odnieśli się m.in. przedstawiciele zespołów stołecznych scen, którzy w liście otwartym do ministra kultury i marszałka woj. dolnośląskiego zaapelowali, by ws. wyboru nowego szefa placówki nie pomijać stanowiska zespołu teatru.

 

„Teatr Polski we Wrocławiu jest jedną z najbardziej cenionych scen w kraju. Wiele z realizowanych w nim spektakli było punktem odniesienia dla ważnych dyskusji o polskim i światowym teatrze. Ta wieloletnia praca jest w tej chwili zagrożona, co budzi nasze głębokie zaniepokojenie. Jeśli wierzyć doniesieniom medialnym dotyczącym sposobu przeprowadzenia konkursu na dyrektora Teatru Polskiego, kryteria polityczne przeważyły w nim nad artystycznymi, co godzi w niezależność instytucji kultury i w wolność twórczą”

 

– napisano w liście, który wystosowały Teatr Dramatyczny, Nowy Teatr, Teatr Ochoty, Teatr Powszechny, Teatr Studio, Teatr Syrena, TR Warszawa, Teatr Współczesny oraz Teatr Żydowski.

 

Niestety apele i protesty nie przyniosły rezultatów a Ministerstwo Kultury nabrało wody w usta.

 

15 grudnia 2016 roku, po spektaklu „Śmierć i dziewczyna” w Teatrze Polskim we Wrocławiu zespół aktorów jeszcze raz zaprotestował przeciwko dyrektorowi Cezaremu Morawskiemu.

 

– Dziś jest smutny dzień w naszym teatrze. Dyrektor Cezary Morawski podjął decyzję o zwolnieniu jedenastu pracowników teatru, w tym mnie. Chciałem korzystać z okazji i serdecznie podziękować za trzynaście lat – mówił Michał Opaliński, który został tego dnia zwolniony. Oprócz niego pracę straciła m.in. aktorka Anna Ilczuk.

 

 

Przez pięć miesięcy od mianowania dyrektor Cezary Morawski nie zrealizował obietnic zawartych w swej konkursowej aplikacji. Nie udało mu się przygotować żadnej premiery. Nie zażegnał też konfliktu w Polskim. Do października 2017 roku wyrzucił lub zmusił do odejścia 14 świetnych aktorów i aktorek. Niemal wszyscy grali w najsłynniejszych spektaklach główne role, które przynosiły wrocławskiej scenie nagrody i zaproszenia na zagraniczne festiwale.

 

Protestujący zespół w styczniu 2017 roku powołał inicjatywę Teatr Polski w Podziemiu, w ramach której realizuje przedstawienia. Obok protestujących i byłych już aktorów Polskiego gościnnie grają w nim też m.in. Agata Buzek, Agata Kulesza, Marta Ojrzyńska czy Bartosz Bielenia.

 

Bezdomny zespół ugościł Konrad Imiela, dyrektor teatru muzycznego Capitol, w którym artyści wystawili swoją pierwszą sztukę. Konrad Imiela:

 

– Pojawił się pomysł na działanie grupy wybitnych artystów, a ponieważ uważam, że artyści powinni się wypowiadać przede wszystkim poprzez sztukę, przyjąłem ich w Capitolu.

 

Capitol wspierał protestujący zespół Polskiego od samego początku – na znak solidarności z nimi podczas sylwestrowego koncertu w 2016 roku artyści teatru muzycznego wyszli do owacji z zaklejoną czarną taśmą ustami.

 

– Będziemy to działanie kontynuować, w podziemiu, dla publiczności i w przymierzu z nią. I jestem przekonany, że Konrad Swinarski, Jerzy Grotowski, Jerzy Grzegorzewski zrobiliby to samo – mówił Krzysztof Garbaczewski, reżyser pierwszej premiery Teatru Polskiego w Podziemiu

 

Od tej premiery serce Teatru Polskiego bije w Podziemiu. Na każdym przedstawieniu Teatr Polski w podziemiu jest znacznie więcej widzów niż na oficjalnej scenie. Wrocławska publiczność wybrała jednoznacznie – pokazała decydentom, o jaki teatr jej chodzi.

 

Nie możemy być obojętni. Musimy być obecni. Zmieniać ludziom głowy. Grać spektakle, ale też być na demonstracjach, czytać konstytucję – mówi Andrzej Wilk, aktor wyrzucony z Teatru Polskiego.

 

W kwietniu 2018 roku Dyrektor Teatru Polskiego Cezary Morawski przegrał w sądzie z aktorami, których zwolnił z pracy za udział w proteście przeciwko jego nominacji na dyrektora placówki. Sąd nakazał dyrektorowi Morawskiemu przywrócić do pracy aktora Michała Opalińskiego, a aktorce Marcie Ziębie oraz Katarzynie Majewskiej z działu literackiego wypłacić odszkodowanie. Zostali oni zwolnieni z Polskiego. Natomiast w maju 2018 roku Sąd pracy orzekł, że dyrektor Teatru Polskiego nie miał podstaw do zwolnienia z pracy kierownika literackiego teatru Piotra Rudzkiego.

 

„Aktorka Marta Zięba miała prawo protestować przeciwko zmianom w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Miała prawo walczyć o to miejsce pracy i wyrażać swoje zdanie o zmianach w tej instytucji” – tak uznał Sąd Apelacyjny we Wrocławiu w lipcu 2018 roku.

 

A to daje podstawę, by Morawskiego odwołać.

 

Źródło: Gazeta Wyborcza

 

Przeczytaj również:

 


Opublikowano:





Wesprzyj bunt!